Spis treści
Z ostatniej chwili!

1. Zakończenie Ligi Quidditcha

            Kolejne rozgrywki między domami już za nami. Jak wiadomo, nie odbyło się bez emocji i nerwów.
Mecz między Gryffindorem a Hufflepuffem był błyskawiczny. Na boisku pojawiło się mnóstwo zainteresowanych uczniów i nauczycieli. Pojawili się Krukoni, którzy tego dnia mieli jedynie obserwować grę oraz pełna drużyna Puchonów. Rozgrzani i gotowi krzątali się po boisku. Nigdzie nie było widać Gryfonów i po 5 minutach ich kapitan ogłosił walkower. A co na to dom Helgi? Zadowoleni nie byli! Tak bardzo chcieli zagrać mecz, że byli bardzo rozczarowani. Dali upust swojej energii strzelając parę kafli w stronę Krukonów i opuścili boisko. Mecz zakończył się oczywiście 0 : 150 dla Huffu.
Kolejny mecz miał się odbyć tego samego dnia i… skończył się podobnie. Tu różnica wyglądała tak, że obie drużyny składu nie miały. O kim mowa? O Gryffindorze i Slytherinie! Zamieszanie z powodu nieobecności drużyn i nie przełożenia meczu zaowocowało tym, że nawet sędziowie się pogubili i nie wiedzieli komu dać 150 punktów za walkower. Niestety, do tej pory nie wiadomo czy doszli do porozumienia. Cóż… nasza redakcja chętnie te 150 punktów przyjmie do podziału!
Ostatnie starcie było między domami Ravenclaw a Hufflepuff. Tu była zażarta i szybka rozgrywka. Od początku to Puchoni przodowali. Strzelali w obręcze z niezwykłą precyzją. Krukoni nie mieli szans. Nie pomagały im także problemy ze słuchem jednej ze ścigających, która parę razy musiała zejść z miotły. Dziewczyna kompletnie nie słyszała krzyczącej do niej koleżanki, a co za tym idzie nie zdążała z odbiorem podań na czas. Puchonki tylko czekały na takie okazje. Mecz zakończył się zasłużoną wygraną po przechwyceniu znicza przez szukającą Żółtych. Wynik: 560 : 100 dla Huffu!


2. Czas na dojrzałość magiczną.
        Uczniowie klasy II przeszli trudny czas egzaminów podstawowych i rozszerzonych. Niektóre były łatwe, inne bardziej skomplikowane. A jak sobie poradzili nasi adepci magii? Różnie! Jedni uciekali i pisali egzaminy po czasie, sądząc, że tak będzie lepiej, inni przychodzili punktualnie i pod stołem trzymali notatki. Pisanie testów po czasie nie było dobrym pomysłem, gdyż niektórzy profesorowie pokusili się o specjalnie trudniejsze wersje, jak chociażby pan Harsh.
2
1
Poprzednia strona || Następna strona