Porady Cisowej Różdżki

Czy dałbyś radę żyć bez miłości? Czy miłość = śmierć? Twoim zdaniem łatwiej jest kochać czy nienawidzić?
Plum

*Różdżka czytała pytanie kilka razy, odkładając je ciągle na później. Przekazała je w końcu swojemu Panu, a ten co? Najpierw zachwycony recytował Pieśń nad Pieśniami, potem odpowiedź miała brzmieć: TAK. TAK. W/E, aż przyszedł ostateczny termin i Różdżka sama zabrała się za odpowiedź.*

Osobiście uważam, że mój Pan długo żył bez miłości, ale kiedy poznał, czym to jest, to już bez by nie umiał być szczęśliwy. Pewnie by przeżył, tylko co to za życie?

Miłość jest tym, co oddala od śmierci. Miłość = życie. Ale kiedy jest nieodwzajemniona albo kiedy jest toksyczna, wtedy pojawiają się myśli o śmierci. Nic tak nie boli jak ciosy od osoby, którą kochasz. Miłość zawsze wiąże się z cierpieniem, bo nie ma miłości bez zazdrości. Istnieje też taka forma miłości jak „Hassliebe”, czyli miłość i nienawiść w jednym. To taka skrajna toksyczność. Ale mój Pan woli taką, bo jest gorąca, niż zwykłą miłą miłość, która jest letnia. Jednak nienawiść do ukochanej osoby to jest zupełnie co innego niż nienawiść do wroga. Wroga chcesz się pozbyć avadą, a ukochanego wystarczy potraktować incarcerousem albo crucio, a najlepiej imperiusem raz na jakiś czas! To ogromna różnica.
No i co do śmierci, to ma ona wiele wymiarów. Można umrzeć całkiem, albo tylko wewnętrznie. Może też od zadanych ciosów i ran oraz rozczarowań umrzeć w tobie miłość. Dlatego trzeba o nią dbać.

Z notatek mojego pana:
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.” – czyli udawałbym, że coś czuję „I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.” – czyli za chwilę już bym miał nową „miłość”

"Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich." – miłość to wiara w to, że jest się ze sobą na zawsze, inne miłości to zwykłe układy, półśrodki, mierna jakość i zawsze tęsknota za czymś większym, totalnym .


Jak mogę się dowiedzieć, jakiego mam patronusa?
Olivia Gray

Olivio, Patronus to jest cześć nas samych. Każdy czarodziej ma dwa cienie – jeden ciemny, tam chowają się wszystkie nasze lęki i demony. A drugi jasny, w nim jednoczą się nasze marzenia, nadzieje i nasza determinacja. Z tego właśnie powstaje patronus. Ma on zwykle kształt zwierzęcia, ponieważ odzwierciedla naszą dziką, nieudawaną naturę. Choć większość z nas utożsamia się z takim zwierzęciem, które nam imponuje albo które jest słodkie, to patronus wcale nie kieruje się gustem człowieka. Najdziwniejsze jest to, że potężny człowiek może mieć za patronusa łanię, a nawet mysz polną. Najlepiej by było mieć lustro, które ukazuje to zwierzę, które symbolizuje twoją jasną stronę, ale ponieważ takich luster nie wynaleziono, trzeba pytać mądrych ludzi o to albo zrobić test na Pottermore.





















30
29
Poprzednia strona || Następna strona