Oczami drugiej klasy
Pewnego dnia włóczyłam się po zamku zastanawiając się nad paroma kwestiami. Jako drugoklasistka stałam przed obliczem nie lada wyzwań. Czekały na mnie egzaminy, a po nich, na zakończeniu roku już oficjalnie, miałam zostać absolwentką. Coś w środku mnie się poruszyło. Zdenerwowanie? Już tęsknota? No i naszły mnie pytania. czy jestem jedyna? Dlatego na drugi dzień wybrałam parę ofiar by wciągnąć je do pokoju przesłuchań i nieco wypytać. Dziękuję im za te rozmowy.

Jak się czuli z myślą, że czekają ich ostatnie zajęcia, a potem… koniec?
Z całą pewnością nie spodziewałam się niektórych odpowiedzi. Większość oczywiście się smuciła. Każdy lekcje lubił, jak nie każdego przedmiotu to chociaz tych ulubionych. Do jednej osoby w ogóle nie docierało co ma nastąpią. Swego rodzaju niedowierzanie pod tytułem: “O rany! To już!”. A co najbardziej mnie rozbawiło, dopiero podczas rozmowy ze mną sobie uświadomił, że tik tak, czas płynie i zaraz będzie zakończenie. Zalatana ta osóbka.

Który przedmiot w tym roku najbardziej Cię zaintrygował? Który nauczyciel najbardziej zainteresował swoją lekcją?
Z jednej strony ktoś był na tyle doświadczony, że żaden nauczyciel go nie zaskoczył, zaś z innej wiele osób podawało numerologię jaką odpowiedź. Oczywiście zielarstwo profesora Briana też musiało zostać wspomniane. Jego fanki są wszędzie. Co miło było im słyszeć jeden z wcześniej znienawidzonych przedmiotów został tym, który ciekawił najmocniej. Prawda jak z biegiem czasu pewne rzeczy mogą się zmienić?

Jakie były najzabawniejsze chwile w ciągu roku? A które okazały się najsmutniejsze?
Czy to pomylenie drzewa i wiewiórki na transmutacji, czy niecne zabawy po lekcjach, w tym roku było dużo śmiechu. Chociaż nikt by tego normalnie na co dzień nie napisał to jedną z zabawniejszych momentów była niemal każda lekcja zaklęć. Profesor Jaim i jego herbata potrafią wywołać uśmiech na twarzy ucznia. A co powiecie na pieczenie kogoś z dyrekcj na ognisku podczas lekcji Opieki nad Magicznymi Stworzeniami? Oficjalnie nie powinnam pochwalać przyrządzania zarządu szkoły, ale kto by się tym przejmował! Radości było co niemiara, a i nikt za bardzo nie ucierpiał. Ze smutnych chwil cóż cóż… Spięcia z nauczycielami zawsze się pojawią. Bo to się czasem ciężko z człowiekiem dogadać. Jednak najdziwniejszą odpowiedzią było, że śmiano się z… wystającej pupci pewnej uczennicy? No nie ładnie! Proszę być tolerancyjnym.

A jak przed egzaminem? Przygotowani?
Tak, nie, nie wiem, czas pokaże. Każda odpowiedź była inna. Ktoś nieco spanikował, ktoś przyjął sytuację na spokojnie. A z tego co wiem, każdemu z moich rozmówców poszło dobrze. Także gratuluję i im, i pozostałym drugoklasistom! Najgorsze chyba egzaminy ustne. Kilka pytań, o których treści nigdy nie wiadomo.

Jak nauczyciel czuje się ze świadomością, że druga klasa kończy lekcję, a niebawem szkołę?
Aż ciepło zrobiło mi się na serduchu kiedy rozmawiałam z jedną z nauczycielek. Odpowiedzią była duma oraz satysfakcja. Podopieczni zdołali ukończyć pomyślnie UMiC. Ze zdobytą wiedzą mogą iść dalej, wykorzystać ją chociażby i na stażu.

Czy za Pani szkolnych czasów egzaminy były trudniejsze?
Odpowiedź przecząca. Inni ludzie, może częściowo inni nauczyciele, ale trudność ta sama. Tylko towarzystwo zmienne.

Ma Pani jakieś rady dla swoich uczniów?
Tu pozwolę sobie zacytować:
“By żyli chwilą i cieszyli się każdym dniem. By byli pewni tego w co wierzą, by nie dali się zmanipulować. By po prostu wierzyli w siebie. A jeśli będą potrzebować kogoś, kto ich wysłucha - niech nie boją się odezwać. UMiC pamięta o swoich i zawsze ma dla nich czas. “

A jak się czuje Pani przed egzaminami?
Miło było usłyszeć, że bywają zabawne. Sprawdzanie nie idzie źle, a niektóre odpowiedzi są tak niespodziewane, że aż śmieszne. Moja rozmówczyni wyraźnie zaznaczyła, że wie, kiedy ktoś leje wodę. Widać na pierwszy rzut oka wiedzę. Aż ciarki przeszły mi po plecach. Czasami coś świta w głowie i tylko takie lanie pomaga cokolwiek z niej wydobyć.










34
33
Poprzednia strona || Następna strona