TOP 5
okazji do świętowania!
Koniec roku szkolnego to zapewne dla wielu dość smutny czas. Dla absolwentów naszego Uniwersytetu to koniec, a zarazem początek nowej drogi, pożegnanie z pewnymi etapem życia. Nauczyciele w końcu mogą odpocząć od uczniów, ale jako że uczenie to ich pasja, to będą usychać z tęsknoty za młodzieżą przez całe wakacje. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Odwróćmy sytuację. Przecież jest też co świętować!

1. Zdanie do następnej klasy/ zostanie absolwentem.
Czyli na tyle dobrze szła nauka, że będzie można pochwalić się ładnym świadectwem. A przecież to nie lada przyjemność być dumnym z owoców swoich starań.

2. Nie wysadzenie szkoły w powietrze.
Jak patrzę na niektórych, to serio cud, że zamek stoi na swoim miejscu. Można za głowę się chwycić wspominając wszystkie te sytuacje, podczas których nawet nasze życia były zagrożone bo Ślizgoni dorwali się do szafki z łatwo wybuchającymi eliksirami.

3. Ranking domu, ranking uczniów, szkolna liga quidditcha, konkursy!
Tyle nerwówki by wysłać wszystko na czas. Ten ból głowy, że pojawiło się kolejne zadanie! Ale z tym koniec! Ogłaszam przerwę od męczących puzzli, szatańskich anagramów oraz strasznych wykreślanek. Tym, którzy jeszcze mają swoje mózgi - odpoczną, a reszta będzie miałą czas by znaleźć nowe.

4. Po rozszerzeniu będzie można pić!
Dla każdego drugoklasisty moment ustnych egzaminów to dramat, kiła i mogiła. W końcu staje się samotnie oko w oko z komisją złożoną z największych szych w szkole. Ciężko patrzeć w oczy Jaimowi Eilhartowi, czy Rafaelowi Wedenowi i się nie zająknąć przy odpowiedzi. Może komisja powinna nosić maski czy coś? Niemniej przeżycie ostatnich egzaminów uznaję za powód do imprezy.

5. Świeżutkie posady.
Z niektórych wypowiedzi naszych szanownych wykładowców można wywnioskować, że zamierzają na jakiś czas uczyć mugolskie dzieci! Uwaga stażyści! Ciepłe posadki trzeba świętować!
Plotki, ploteczki
Nasi redaktorzy zaczynają przejawiać dziwne skłonności masochistyczne i samobójcze - od błagania przypadkowych przechodniów o szybką śmierci z ich ręki po prośby o bicie po głowie. Czyżby już do reszty im odbiło na tym strychu? Kto wie jak mocno na ich psychikę wpłynął mrok wraz z odosobnieniem. Bo nie można ukryć, że kiedy przychodzi termin oddania artykułów to przestają normalnie sypiać. Ślęczą nad swoim przydziałem drżąc ze strachu, gdy tylko redaktor naczelna przechodzi obok ich biurka. Nicole Matthews pilnuje porządku twardą ręką. Ale niech się zlituje i wyśle swoich podopiecznych na badania kontrolne do świętego Munga.

Koniec ze zjadaniem uczniów zapowiedziała dobrze znana wszystkim stażystka profesora Harsha Narcyza Zoe Assassin Blood. Po wycieczce, którą zorganizowała wraz z inną stażystką dostała tak wielkiego zatrucia, że powiedziała dość. A pragnę wspomnieć iż połowa uczestników owej imprezy nie dotarła z powodu wizyty w żołądku panny Assassin Blood. Kochana Narcyza już od kilku dni jest na warzywnej diecie i nie zapowiada się na razie by zmieniła swoją decyzję. Cóż, życzymy jej wytrwania w swoim postanowieniu! W końcu zdrowe odżywianie powinno być propagowane.

Załamał nam się jeden z drugoklasistów, niejaki Christian Adams, z Tiary wyboru Puchon. Świadkowie twierdzą, że podczas pisania zaległego egzaminu z numerologii miał stać w otwartym oknie i grozić nauczycielowi samobójczym skokiem. Powód desperacji młodego ucznia był prosty. Tranzyty tak bardzo załamały młodego pana Adamsa, że postradał zmysły. Kiedy nauczyciel próbował z nim rozmawiać w tym czasie szkolna pielęgniarka w postaci dyrektora Wedena wraz z profesor Rodriguez polecieli na jednej miotle pod okno, w którym stał Christian. Ledwo we dwójkę siedzieli na dość podejrzanie wyglądającym sprzęcie. Czyżby to przez skąpstwo dyrekcji zabrakło im drugiej miotły? No i jak chcieli złapać pana Adamsa kiedy to sami ledwo unosili się w powietrzu.

Prefekci naczelni rozpijają szkołę. Jeszcze rok szkolny się nie skończył a oni już obliczają ile skrzynek Ognistej powinni zamówić. Niespecjalnie się z tym kryli. Ba! Ich dyskusja miała miejsce tuż obok kadry nauczycielskiej. Pan Christian Adams wraz z panną Aurelie dAuvergne nieźle sobie planowali opicie egzaminów. No jedni będa mogli pic z ulgi, inni zaś z rozpaczy. Bez wątpienia to nie Ślizgoni w tym roku szkolnym będą uznani za szkolnych alkoholików. Ach ci prefekci.

36
35
Poprzednia strona || Następna strona