7187
9909
9665
9786
opisy


Przebywając wielomilowe angielskie drogi, nietrudno zabłądzić. Mówi się, iż jedna ze ślepych uliczek prowadzi przez lasy, polany i górskie szlaki. Każdy, kto łudzi się, iż dotrze do większego miasta, minąwszy wielki most, traci orientację i przy odrobinie szczęścia dociera do skalistej dróżki. Jej widok rozpiera serce, albowiem skalny korytarz prowadzi do pełnej światła, szerokiej, górzystej doliny, u szczytu której lśni w swej okazałości jasny zamek, otoczony ze wszystkich stron rzekami, jeziorami, lasami, górami i wioskami. Nie jest to byle jakie miejsce, albowiem pieczętuje w sobie najwyższą, magiczną wartość: Uniwersytet Magii i Czarodziejstwa.


Pub
U stóp zielonego wzgórza, w cieniu budynków i kamienic mieści się niski, przytulny budynek z dwoma zaparowanymi oknami i żłobionym gzymsem. Otoczony jest zewsząd drzewami, parkowymi placami i podmiejskimi straganami. Zza drewnianych, poskrzypujących drzwi bucha zapach pieczeni, piwa kremowego i świeżego pieczywa. Przy kilkunastu, starannie wypolerowanych ławach przesiaduje na co dzień społeczność Uniwersytetu, rzadziej wędrowni kupcy. Gwar rozmów roznosi się po całym pubie, nadając mu rodzinnego klimatu. Każda ze ścian zdobiona jest portretami słynnych myśliwych, czarodziejów i tablicami zapełnionymi ogłoszeniami i informacjami.

Boisko

Tuż za północną wieżą rozciąga się szeroki, zielony plac, poprzetykany podrdzewiałymi pętlami i dwiema flagami szkoły. Wzdłuż boiska rozstawione są piętrowe ławki, zwykle zasypane stosami ubrań i plecaków, zostawionych tu przez przypadkowych obserwatorów. Tuż obok nich umiejscowiona jest niewielka, obskurna szatnia z kilkunastoma haczykami na ubrania i uchwytami na szkolne, dobrej jakości miotły. Miejsce codziennych rozgrywek porośnięte jest przystrzyżoną, jasnozieloną trawą.

Stadion
Niedaleko boiska, vis a vis szklarni, króluje ogromny, strzeżony dwiema wieżyczkami stadion. To właśnie tu, każdego roku rozgrywane są międzynarodowe mecze i sportowe olimpiady miotlarskie. Stadionowa murawa mieni się odcieniami zieleni, połyskujące, czarne siedzenia otaczają z czterech stron stadion, wznosząc się na kilkanaście metrów na wzór starych, greckich konstrukcji i dając około dziesięciu tysięcy miejsc dla kibiców. Strzeliste, srebrne pętle górują nad trybunami, czekając na zasyp kafli. Brama stadionu wzmocniona jest dodatkowymi zaklęciami ochronnymi. Nowocześnie wyposażone szatnie zapełnione są luksusowymi kanapami, szafkami na ubrania oraz sprzętem do konserwacji mioteł. Stadion przez większą część roku stoi nieużywany tylko po to, by w lipcu i sierpniu gościć tu przybyszów z całej Europy.

Szkolne błonia
Szkolne błonia należą do niezwykle malowniczych. Pełne są bowiem brukowanych alejek, rabat kwiatowych i fontann, krwistoczerwonych krzewów i niewielkich mostów, górujących nad pofalowanymi rzekami i strumieniami.Brunatnoczarne, przycumowane łódki delikatnie drgają na wyjątkowo spokojnej wodzie. Sprawiają wrażenie gotowych do startu, ekspresyjnego dryfu po uśpionych wodnych alejkach. Zwisający z mostu bluszcz tworzy nieprzebitą, drgającą, zieloną kurtynę, wskazując drogę do tułaczki po tajemniczych korytach rzek, wilgotnych, mrocznych lasach. Największą atrakcją błoni jest jezioro, którego tafla mieni się odcieniami turkusu, błękitu i srebra. To właśnie tu uczniowie spędzają najwięcej czasu, wylegując się pod gałęziami drzew i spacerując po piaszczystej plaży.

Chatka na wzgórzu
Birningham pełne jest pagórków, wzgórz i niewielkich wzniesień, których grzbiety chowają się wśród koron drzew. Niedaleko murów Uniwersytetu, gdzieś wśród przyleśnych polan ukrywa się podniszczona, wiekowa chatka. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, jakoby był to opuszczony, straszący dwór. Mimo braku stałych mieszkańców, brudnych okien i nieszczelnego dachu, budynek ten używany jest przez władze miasta do przechowywania podejrzanych substancji, eliksirów i przedmiotów czarnomagicznych.

Szklarnia
Drzwi w sercu wschodniej ściany zamku prowadzą do szklanej, jednokondygnacyjnej konstrukcji, przypominającej z zewnątrz rajski busz. Przyszkolna cieplarnia dysponuje setkami wyjątkowych okazów, zwisających z sufitu i pnących się wzdłuż drewnianych drabinek. Obecność tak wielu niespotykanych gatunków wprawia w zachwyt, niejednokrotnie zmuszając do zatkania nosa za sprawą na przemian przykrych i słodko-mdlących zapachów licznych kwiatostanów. Podłoga szklarni wyłożona jest wciąż opadającymi liśćmi sprowadzonych zza kontynentu kwiatów. Spacer wśród szklanych alejek może przyprawić o zawał - w końcu nie brak wrzeszczących bulw czy kłapiących ostrymi kłami gałązek. Panuje tu niemiły zaduch.

Zakazany las

Zakazany las uchodzi za bodaj najstraszniejszy punkt w okolicy. Rozciąga się bowiem dookoła szkoły, przerażając wędrowców i zsyłając na spacerowiczów liczne nieszczęścia. Ściółka otulona jest nawarstwioną, nieprzejrzaną mgłą. Wilgoć powietrza niesie z sobą pohukiwania i zawodzenia wielu niezidentyfikowanych stworzeń, czyhających na błądzących lub zagubionych przybyszów. Nie bez powodu las ten uchodzi za niebezpieczny. W końcu to właśnie tu gnieżdżą się okazy szaleńczych pająków, kąsających węży i ludożernych wilków. Od zmierzchu do świtu, mają tu miejsce paranormalne wydarzenia. Legendy wspominają, jakoby na terenie licznych polan odprawiane były demoniczne rytuały. Tylko szaleniec zbliża się tu, gdy słońce zachodzi.

Cmentarzysko
Spośród uschniętych pędów roślin, niestrzyżonych traw i połamanych gałęzi wyłania się butwiejąca brama. Jeszcze kilkaset lat temu wraz z pokruszonym, niszczejącym murem strzegła birninghamskiego cmentarza. Nikt nie odwiedza tego miejsca od przeszło trzystu lat, za sprawą jego wyjątkowości. Przechodzący w pobliżu słyszą bowiem szepty: "Jestem ojczyzną twoich koszmarów", "Twoje zwłoki palić będą me gleby". Psychopatyczny obraz pełnych pleśni nagrobków, mgiełki okrywającej nagie groby, księżyca w pełni i porozrzucanych szczątków przyprawia o dreszcze. Dłuższe wpatrywanie się w obraz cmentarzyska może powodować mdłości. To właśnie stąd, każdej nocy wydobywają się niezrozumiałe szepty, diabelskie salwy śmiechu i głębokie zawodzenia, rozlewające się po całej okolicy. Nie ma tu zieleni. Wszelkie bowiem źdźbło trawy uschło, pochłonięte nawarstwiającym się mrokiem i tajemniczością tego miejsca.

Amfiteatr
Uniwersytecki Amfiteatr od wieków prezentował najwyższą klasę. Wdzięcznie podrygujące w rytm wiatru i głosu trąb flagi szkolne strzegą posrebrzanych, szerokich bram budynku, ukazując zaludnione i bogato przyozdobione trybuny. Dziesiątki świec lewitują nad sceną niczym złośliwe świetliki, dodając widowisku mroku i nuty tajemniczości. Anielskie włosie, niesione wiatrem, obficie migocze przy niebie, komponując z bordowymi dywanami i zbliżonymi odcieniem szarfami. Pojedyncze gałązki bluszczu wiją się wśród ław i krzeseł. Widok wprawia w zachwyt, łącząc w sobie elementy starożytnej sztuki i współczesnej elegancji. Skrzaty krzątają się wte i wewte, polerując tarcze i non stop poprawiając złote trony kadry nauczycielskiej. Plac jest miejscem niezwykle okazałym.

Wielka Sala
Wielka Sala była największą i najbardziej okazałą z sal. Potocznie nazywana "reprezentacyjną", każdego dnia zbierała setki uczniów na wieczornych ucztach, służąc także wielu wydarzeniom na tle kulturalnym i oświatowym. To właśnie tu rok w rok pisano egzaminy, wyprawiano bale, rozpoczynano rok szkolny i zbierano społeczność szkoły w obliczu zagrożenia. Stare mury sali ukryte były pod warstwą mozaik, fresków, malowideł i gobelinów. Nad każdym z czterech podłużnych stołów wznosiła się połyskująca flaga domu, zbierając pod swym płaszczem uczniów. Piąty stół górował nad resztą, mieszcząc się na podeście. To właśnie tu jadała Dyrekcja, otoczona z obu stron nauczycielami i gośćmi. Nad stołem rozciągały się szarfy z herbami szkoły. Salę często odwiedzały szkolne duchy, przyciągając uwagę ludzi i entuzjastycznie machając każdemu napotkanemu.

Gabinet Dyrektora
Zamek otoczony był smukłymi, kamiennymi wieżami. Widok z owych zapierał dech w piersi, prezentując panoramę wyjątkowo klimatycznej okolicy. Z korony najwyższej z wież wystawała falująca na wietrze flaga Uniwersytetu. Na siódmej kondygnacji owej konstrukcji gabinet swój miał Dyrektor - Alexander McLevis. Jako osoba dostojna i poważna, nigdy nie pozwalał sobie na zbyt wiele wesołych elementów, stąd pracownia jego miała dość posępny nastrój. Nie bez powodu karani uczniowie tak bardzo bali się tu przebywać, a na samo słowo "gabinet" odczuwali nieprzyjemne mrowienie w karku. Główną siedzibą Alexandra był obszerny salon. Wyłożone purpurowym dywanem podłogi niemalże wydawały się wrzeszczeć "Uważaj jak stąpasz!". Ścian strzegły wysokie biblioteczki zapełnione księgami. Dębowe, solidne biurko uginało się pod ciężarem ułożonych dokumentów, przyborów do pisania i grubych tomiszczy zaklęć. W rogu stali stała mówiąca palma, ulubiony atrybut McLevis'a, który udzielał mu nierzadko pogardliwych rad. Stolik w kącie ginął w stercie wróżbiarskich rupieci, kul, kart i kryształów. Blask z wielkiego okna był na ogół tłumiony przez ciemne zasłony. Sufit zaś zdobiło malowidło inspirowane wizerunkami postaci z kart tarota. Niezaprzeczalnie osoba wbita w krzesło na przeciwko wysokiego fotelu Dyrektora odczuwała respekt, pogłębiając swój lęk przed tak wysokim autorytetem.

Gabinet v-ce
Mosiężne drzwi ze srebrnym zdobieniem dawały wyraźny sygnał: „To jest azyl Nicole Matthews! Uważaj! Nie wiadomo, co może się wydarzyć, kiedy przestąpisz ten próg”. Jej gabinet był w tonacji hebanu, a uzupełniały go elementy granatowe. Tajemniczość i mrok panujące w tym miejscu przywoływały iście filmowe sceny grozy, aż ciarki chodziły po plecach na samą myśl o tym wnętrzu. Wiecznie porozrzucane na solidnym hebanowym biurku różne papierki były oznaką nieustannej pracy. W rogu stała świeca rzucająca nikłe światło. Zaraz za biurkiem znajdował się wygodny fotel z granatowym obiciem. Na ścianach pokrytych szarą farbą widniały liczne dyplomy i rozmaite pamiątki pani wicedyrektor i profesor astronomii. Jedną z takich pamiątek był też zapach piernika, który za sprawą czarów pozostał jako wspomnienie po Angelice Vinderbrem. Ten zapach koił zmysły.

Wieża Wschodnia
Wyszczerbione schody do wieży wschodniej pokryte były wilgocią. Osoba mijająca jej drzwi odczuwała dyskomfort, jakoby ktoś przyglądał się jej z ukrycia. Sala Obrony przed Czarną Magią uchodziła za dość charakterystyczną, a to za sprawą jej nieprzewidywalności. Pomieszczenie oświetlało kilkadziesiąt świec, unoszących się wśród ławek. Czarna tablica tonęła wśród kredowych notatek, odstraszając swą starością. Trupia czaszka zerkała na klasę znad stosu ksiąg, każdy przyrząd w sali sprawiał wrażenie przesyconego Czarną Magią.

Wieża Zachodnia
Wieża Zachodnia, jako jedyna na terenie zamku miała kwadratowy kształt. Popołudniowe słońce zalewało jej kąty, wpadając przez wysokie, szerokie okiennice, przysłonięte jedynie śnieżnobiałymi firanami. Pracownia wróżbiarska nie należała do strzelistych ani wielkich - składała się głównie ze stolików rozstawionych w nieładzie i podestu z biurkiem i szafą nauczyciela. W czasie zajęć, sala zamieniała się w salonik wróżbiarski, za sprawą nietypowych przyrządów dywinatorskich, zastępujących podręczniki. Na czas wróżenia, fioletowe zasłony jak za dotknięciem magicznej różdżki pogrążały klasę w mroku, ustępując skromnym świecom. Zapach kadzideł drażniący nozdrza wypełniał sporej wielkości pomieszczenie.

Wieża Południowa
Wieżę Południową charakteryzowała nadzwyczajna pustka i spokój. Każdy krok niósł się echem wśród szarych ścian. Poza rzędem książek, drzewkiem oliwnym i kamiennym posągiem w rogu sali, nie znajdowało się tu nic, co mogłoby przyciągnąć uwagę przechodnia. Aulę u szczytu wieży wypełniały rzędy piętrowych ław, bogato zdobionych ornamentalnymi ozdobami. Figurka Buddy czuwała nad obecnymi, umocowana nad tablicą. Zamiast biurka, stał tu jedynie opleciony gałęzią bluszczu podest.

Wieża Astronomiczna
Uniwersytecką wieżę astronomiczną charakteryzował jej nietypowy, ośmiokątny kształt. Niższe kondygnacje służyły jako aula wykładowcza. Sufit wymalowany był mapami nieba i schematami gwiazdozbiorów. Wyższe kondygnacje stanowiły oddzielne pracownie i służyły jako magiczne obserwatorium. Nie brakowało tu teleskopów, map, globów i lewitujących w powietrzu modeli planet. W sali panowała nadzwyczajna cisza, którą przerywało jedynie poskrzypywanie obracanego sprzętu badawczego. Poddasze składało się tylko i wyłącznie z biblioteki odkrywców, do której dostęp miały tylko wybrane tudzież upoważnione osoby.

Stara klasa
Trzecie piętro zasłynęło jako Instytut Pamięci. To właśnie tu kolekcjonowano historyczne zbiory dotyczące miasta jak i szkoły. Nie mogło obyć się bez pracowni, odwzorowanej według starodawnego stylu. Skrzypiące ławki z drewnianymi pulpitami, wapienny model człowieka umocowany na drewnianym stojaku i podniszczone, pogryzione przez korniki tablice nadzwyczaj wyróżniały tę medyczną pracownię, nieużywaną od kilkudziesięciu lat. Szafy wypchane były po brzegi maściami, nalewkami, eliksirami, ziołami, kociołkami i fiolkami, przez co w sali unosił się specyficzny zapach, nieomylnie kojarzony z apteką

Gotycka aula
Mogłoby się wydawać, że w tej wielostylowej, kolosalnej cytadeli zabrakło charakterystycznych cech gotyku. Nic bardziej mylnego! Sercem drugiego piętra jest wyjątkowo okazała aula wykładowcza, wyróżniająca się strzelistymi, półostrymi okiennicami wypełnionymi wielobarwnymi witrażami, ułożonymi na kształt scen rodem z Salem. Półmroczne audytorium, oświetlone jedynie blaskiem świec umocowanych na ostrych stojakach przyciągało w swe mury żądnych poznawania historii magii adeptów, którzy niepewnie raz po raz zajmowali schodzące w dół ławy, rozglądając się za klimatycznym i surowym wystrojem auli. Czarne ściany i sufit pokrywały jasnobrązowe malowidła krzyży, aniołów i gałązek.

Stara Biblioteka / Biblioteka
Miejscem obleganym obficie przez uczniów była stara biblioteka - chroniona i tajemnicza komnata przepełniona rzędami ksiąg, uporządkowanych według alfabetu i gatunku. Po zakurzonych księgach spacerowały pająki, na każdym ze stolików czytelni umocowana była łojowa świeca. Nierzadko w kątach biblioteki czaił się któryś z profesorów, pilnując ciszy i porządku w pomieszczeniu. Tyły biblioteki odgrodzone były dodatkowymi drzwiami - znajdowały się tam bowiem księgi uznane za czarnomagiczne, niebezpieczne tudzież niezwykle unikatowe. Dostęp do tego działu miała tylko osoba dopuszczona do wstępu przez któregoś z opiekunów lub dyrektorów.

Piekielny loch
Mogłoby się wydawać, że słynne lochy to nic innego jak pusty korytarz gdzieś pod zamkiem. Nie. W rzeczywistości, szkolne podziemia tworzyły skomplikowany kompleks pomieszczeń, przejść i tuneli. Spacer wzdłuż owych był co najmniej nużący. Jak więc musiał cierpieć uczeń, który wśród pajęczyn zmuszon był dotrzeć do piekielnego lochu, umieszczonego w najdalszym zakątku lochów! Wilgotne pomieszczenia pełne były pentagramów, ludzkich szczątków i czarnych świec, przetykających wyjątkowy mrok tego miejsca. Unoszący się tu smród potu i krwi wykrzywiał twarze. Widok nietypowych przedmiotów, latających gałek ocznych czy rytualnych przyrządów przyprawiał o mdłości. Podłoga biła chłodem, a zniszczone, nadpalone ławki zasypane księgami pokrywały cząsteczki lodu

Starożytna świątynia
Świątynia w dolinie rzeki jako jedyna poza amfiteatrem zachowała elementy starogreckiej kultury, sycąc oko marmurowymi filarami, doryckimi kolumnami, rzeźbionymi gzymsami i płaskorzeźbami przedstawiającymi mitologiczne sceny i podboje herosów. Nie było tu ścian. Przed deszczem chronił jedynie niestrzelisty dach. Wokoło nauczycielskiej platformy, strzeżonej posągiem Ateny, ustawione były krzesła i ławki z wąskimi pulpitami. Podłoga pełna była mitów wypisanych greką. Jedyne trzy księgi przymocowane były złotą oprawą do stanowiska wykładowcy.

Strych
Zaniedbany strych pełen jest zagadek i tajemnic. Przy ścianach walają się pudła z magicznymi, dawno zapomnianymi przedmiotami, miotłami i różdżkami. Stromy, wklęsły dach sprawia wrażenie, jakoby sufit odliczał sekundy do zawalenia się. Tupot szczurzych łapek niesie się wśród zakurzonych szaf, ksiąg i kociołków. Tuż przy małym, poddaszowym okienku ustawione są cztery ławy, tonące w stosie podartych szat, dokumentów i związanych stosów gazet sprzed sześćdziesięciu lat. Mimo przestronności, jest tu ciemno i ponuro. Niemyte od dawna okienko przepuszcza deszcz, przez co podłoga zaczyna butwieć i gnić. Strych nie był odwiedzany od bardzo dawna.

Sala tortur
Po brudnych ścianach zagraconej sali spływają poszarzałe od kurzu kropelki wody, wyciekające z podrdzewiałych rur. Duszna sala przypomina więzienną celę, pełną narzędzi męk i katuszy. Koła tortur, beczki, pręgierze i krzesła pełne kolców rozstawione są co paręnaście centymetrów i zasypane stosem brudu i rupieci. Golenie i kości rozsypane są wokół podniszczonej, łacińskiej księgi umocowanej do pulpitu na środku pomieszczenia. Bicze i grube liny tworzą ogromną pajęczynę tortur zwisającą z drewnianego sufitu. Wyciekająca strużka wody wije się wśród skrzyń i narzędzi do łamania kończyn, skapując gdzieś wśród podłogowych desek.

Mroczny gabinet
Korytarze szóstego piętra giną w półmroku. Okna znajdujące się tu przysłonięte są czarnymi zasłonami, a jedynym źródłem światła są wiszące tu i ówdzie kryształowe żyrandole ze świecami. Piętro to zajmowane jest głównie przez wykładowców okultyzmu i czarnej magii. Właśnie tu znajduje się najmroczniejszy z gabinetów w szkole. Miejsce wiecznych szlabanów, pełnych cierpienia spotkań z rozrywającym płuca piórem. Ściany gabinetu starannie pokryte są aksamitnie czarną, głęboką farbą. Dwa gotyckie okienka wpuszczają mimowolnie strużkę światła. Witraż w nich umieszczony przedstawia demony kąsające ciało niewinnej kobiety. Nad tablicą wisi przybity zakrwawionymi gwoździami krzyż południowy, a tylna ściana pokryta jest wieloma magicznymi symbolami, połyskującymi delikatnym srebrem. Sufit pokrywa malowidło przedstawiające sceny z piekła rodem.

Pokój nauczycielski
Wchodzisz do pozornie małego pokoju nauczycielskiego. Wzdłuż wejścia uwagę przykuwają ciągnące się popiersia znanych osobistości szkolnych i wybitnych czarodziejów minionych stuleci. Środek pokoju przecina podłużna, ława z ciemnego drewna i ustawionej przy niej nowe krzesła obite w niebieski, miękki jedwab. Całość bardzo kontrastuje z czerwonym dywanem poprzetykanymi złotymi nićmi, który ozdabia podłogę, rozlewając się między czterema kątami pomieszczenia. Na jednej z ścian, między przestronnymi oknami wisi godło Uniwersytetu. Tuż przy wejściu do pokoju, przy ścianie rozciąga się ogromny regał z dziennikami i przedmiotami należącymi do nauczycieli. Pokój nauczycielski pełen jest roślin i ozdób.

Komnata wiedzy
Komnata wiedzy pełna jest skrzyń i stolików, na których ustawiono przedmioty stosowane na co dzień w transmutacji. Sala wyróżnia się nadzwyczajnym bałaganem, a jej tyły i szafy ustalone za plecami uczniów zasypane są pod sam sufit książkami, pergaminami i nieudanymi efektami transmutacji. Pod ścianami stoją półki z pomocami naukowymi i walającymi się piórkami. Na przeciwko biurka ciągną się dwa rzędy pojedynczych ławek. Najczystszym miejscem w pomieszczeniu jest tablica, używana tylko i wyłącznie do zapisywania wzorów. Znad biurka nauczycielskiego zerka figurka przetransmutowanego ptaszka.

Sowiarnia
Chcąc wysłać list, udajesz się do podniszczonej przez czas wieży. Długie, kręte schody prowadzą cie do pomieszczeń, gdzie na co dzień gniazdują sowy. W pomieszczeniu panuje chłód i wilgoć, za sprawą okienek obficie rozsypanych wśród ścian sowiarni. To jakże chaotyczne miejsce grzmi od pohukiwań sów, latających tam i z powrotem między pojedynczymi żerdziami. Sowiarnia zwieńczona jest niewielką wieżyczką, którą u szczytu zdobią pnące się rośliny z niewielkimi, białymi kwiatuszkami.

Komnata pojedynków
Komnata pojedynków należy do jednej z większych sal w szkole. Ściany tego miejsca zdobią ożywione płaskorzeźby, a na każdej z kolumn królujących wzdłuż ścian znajdowały się pochodnie buchające spokojnym, błękitnym ogniem, które na czas pojedynków przygasały, oświetlając jedynie znajdujące się na środku sali drewniane podium. W większości przykrywał je bordowy dywan zdobiony czarnymi i srebrnymi gwiazdami, ułożonymi w fantazyjne kształty. Wzdłuż ścian ciągną się podwyższane rzędy ławek, umożliwiających wygodne oglądanie trwających pojedynków.
 
Lochy
Spacer po zimnych, przesiąkniętych wrogością lochach nie był rzeczą ani przyjemną, ani miłą. Cudzy oddech na karku, krew na ścianach, szczury i pajęczyny czyniły to miejsce odstraszającym, stanowiąc labirynt pojedynków, przez który należało się przedrzeć, by dotrzeć do sali eliksirów. Rytmiczne skapywanie wilgoci odbijało się echem po wąskich i stromych korytarzach. Nietrudno było o upadek wśród dziurawych desek, stromych schodków czy drabin z powyłamywanymi szczeblami. Zakątki opuszczonych cel kryją w sobie nieodkryte do dziś artefakty i tajemnicze księgi.

Przygotował: Nathanel James

ˆ 2011 - 2015 Uniwersytet Magii i Czarodziejstwa . Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szkolne skrzaty uwielbiają ciasteczka (cookies). Poczęstujesz je?

powered by jPORTAL 2 & UserPatch