6563

8332

4902
5650


Lato to czas, w którym młodzi uczniowie zbierają się w przerwach od nauki na szkolnych błoniach, aby wspólnie spędzić ten wspaniały czas i porozkoszować się choć przez chwilę ciepłem bijącym od ogniska. To właśnie wtedy, szczególnie w godzinach wieczornych, zaczyna się wymyślanie niestworzonych historii, przypominanie różnych legend czy mitów opowiadanych przez starsze pokolenia. Warto jednak pamiętać, że nawet w najstraszniejszych czy najbardziej udziwnionych historyjkach, kryje się zawsze jakieś ziarenko prawdy. W końcu który mugol tak naprawdę wierzy w wilkołaki opisywane w ich starych bajkach? Niewielu takich jest i ich niewiedza, czy też nie słuchanie ostrzeżeń, może źle się dla nich skończyć. Nie popełnijcie tego błędu i słuchajcie uważnie innych uczestników ogniska, a następnie sami dodajcie coś od siebie, co i im pomoże. Ale zaraz! Przecież tutaj nie chodzi tylko o straszenie i ostrzeganie innych, chodzi przede wszystkim o stworzenie własnej historii.

Ognisko powstało po to, abyśmy jako społeczeństwo się bardziej zintegrowali i wymyślili coś, co pozostanie dla nas miłą pamiątką po zakończonym roku szkolnym. Nic nie zespala bardziej jak wspólne budowanie czegoś! Temat historii będzie się zmieniał co około 1,5 tygodnia, a pieczę nad ogniskiem będą sprawować prefekci, od których też zależeć będzie temat kolejnych opowiadań. Wszystkie opowiadania zostaną spisane i wydane na zakończenie roku w formie pergaminowej. Osoby, które najchętniej będą brały udział i ciekawie prowadziły historię dalej, również zostaną tam wymienione (a także je, jak i resztę uczestników tej zabawy, nagrodzimy odpowiednio za ich wkład).


Obecny temat przewodni: Nieodkryta komnata



Pewnego dnia jedna z nowych uczennic postanowiła zwiedzić mury swojej szkoły. Błądziła od dłuższego czasy, gdy nagle potknęła się. Upadła z gracją słonia. W duchu ucieszyła się, że nikt tego nie widział. Gdy wstała, zorientowała się co było powodem jej upadku, potknęła się o wystającą płytkę. Nie chcąc, żeby ktoś powtórzył jej wyczyn, docisnęła płytkę, która okazała otwierać się jak klapa. Uczennica rozejrzała się dookoła czy nikogo nie ma i otworzyła tajemniczą klapę. Pod spodem znajdowała się tylko książka, którą szybko wyjęła. Przetarła dość zniszczoną i grubą księgę z kurzu i przeczytała widniejący na niej napis. Nieco zawiedziona stwierdziła, że to stara księga od zaklęć. Zaczęła przeglądać podręcznik. Po chwili natknęła się na luźny kawałek pergaminu, na którym widniała wzmianka o ”Nieodkrytej Komnacie”. Według legendy stary czarnoksiężnik zbudował podziemną komnatę. Nikt nie wiedział co znajduje się w środku, ale mimo wielu trudów wejścia nie znaleziono. Wypisano jednak kilka wskazówek, pozostawionych przez czarodzieja. Na tym pergamin został urwany i nie można było odczytać dalszej części. Dziewczyna podjęła decyzję. Chciała znaleźć tę komnatę. Zatarła ręce podekscytowana, zabrała pergamin pod pazuchę, a księgę do torby. Poprawiła płytkę i pobiegła. Nareszcie trafiła pod drzwi, które miały ją doprowadzić do tajemniczej "Nieodkrytej Komnaty". Przeszukała pergamin, bo chciała wiedzieć jak ma się tam dostać. Niestety, nie mogła znaleźć tej wskazówki. Zaczęła rozglądać się na wszystkie strony szukając jakiejś wskazówki. Obok drzwi stał mały stolik z szufladką. Dziewczyna stwierdziła że do niej zajrzy i znalazła tam Ognitego Kraba. Szczerze, to się zdziwiła. Po chwili jednak naszła ją myśl, że mogłaby mu zajumać trochę cennej skorupy. Chciała skorzystać z różdżki i zaklęcia. Wyciągnęła ją z pazuchy, gdy nagle Krab dziabnął ją porządnie. Aż syknęła z bólu i cofnęła się. Po co ona była pod tymi drzwiami? -nie pamiętała. Kątem oka zauważyła że ktoś się jej przygląda. Był to chłopak o blond włosach. Podszedł do niej i spytał i co robi. Uczennica nie znała chłopaka, ale poczuła do niego dziwne zaufanie. Postanowiła, że z nim porozmawia. - Jesteś tu uczniem? - zapytała z uśmiechem. Chłopak zmierzył dziewczynę wzrokiem i uśmiechnął się szarmancko - Jestem najlepszym co może Cię spotkać. Dziewczyna zarumieniła się lekko widząc uśmiech chłopaka. Zaschło jej w gardle i nie wiedziała co odpowiedzieć Oprzytomniała szybko i przypominiała sobie o krabie. Spojrzała szybko w jego stronę, lecz zwierzątka już nie było. Nie płakała za nim, w końcu ją dziabnął. - Co tu robisz? - usłyszała pytanie chłopaka. Nie chciała mu mówić o komnacie, więc odpowiedziała -Zabłądziłam. Chłopak słysząc to postanowił że wykorzysta to, aby się do niej zbliżyć. - To może gdzieś cie zaprowadzić? Dziewczyna zrobiła kilka kroków w tył i posłała sztuczny uśmiech w kierunku nieznajomego. - Może innym razem- widząc że nie wiecie co zrobić złapała chłopaka za rękę i go pociągnęła do tajemniczej komnaty Skoro jest nas tu dwójka to myślmy wspłonie ja proponuje rozpocząć poszukiwania od roszenia naszego węchu tam . Chłopak niespodziewanie zatrzymał się i wskazał coś w jednym z bocznych korytarzy. dziewczyna zaskoczona przyjrzała mu się a potem korytarzowi. - Tam mamy iść? - Niepewnie zrobiła krok. Podłoga cicho zaskrzypiała, a spokojna do tąd sytuacja gwałtownie się zmieniła. Z ciemności wyłonił się Dziwna potężna postać. Dziewczyna zakrzyknęła przerażona. Postać przekrzywiła lekko głowę i zaczęła się do niej zbliżać powolnymi krokami. Uczennica stała jak wryta. Po chwili musiała oprzytomnieć i iść przed siebie w poszukiwaniu tej komnaty Postac szła za nią i za chłopakiem. Dziewczyna przyspieszyła tempa. elo mordy Zrobiło się mało przyjemnie, korytarz był ciemny i ponury. Chód powietrza przyprawiał o gęsią skórkę. Spojrzeli na siebie z chłopakiem i wspólie zdecydowali się na konfrontacje z tą postacią. Odwrócili się do niej. Postać zbliżyła się, a uczniowie wyciągnęli z kieszeni różdżki. Tajemnicza postać nagle rozpłynęła się w powietrzu! Przez chwilę chłopak i dziewczyna stali kompletnie zdezorientowani. Nie schowali różdżek, woleli być przygotowani. - Gdzie teraz? - zapytała niepewnie dziewczyna. - Musimy pójść dalej tym korytarzem i zobaczyć co będzie na jego końcu.- odparł chłopak. Idąc dalej korytarzem, natrafili na jego koniec gdzie nie było kompletnie nic. Okazało się że jest przed nimi wielka olbrzymia skóra węża uff to co co zrzuciło to skórę ma ze 20 metrów. Dziewczyna była przerażona, ale nie chciała tego po sobie poznać. Wyciągnęła różdżkę przed siebie. Rozświtliła korytarz zaklęciem i przyglądała się uważnie skórze. Coś jej nie pasowało, ale nie wiedziała co. - Gdzie jest ten wąż który porzucił tą skórę, może już nie żyje?- spytała drżącym głosem. Pochyliła się. Chłopak stał za nią i nie ruszał się. -Obawiam się, że niestety nie masz racji... - szepnął i w tym momencie zaczął przekształcać się w ogromnego węża. Przemiana potoczyła się bardzo szybko. Dziewczyna od razu krzyknęła. Pierwszy raz zobaczyła taką przemianę. Upuściła różdżkę i zaczęła rozglądać się za drogą ucieczki. Niestety czasu było coraz mniej, dziewczyna postanowiła walczyć z wężem. Pochyliła się, po różdżkę, ale nie widziała jej pod stopami. Znalazła ją pod ścianą za skórą węża. wiec pierwsze co zrobiła to uciekła do pierwszego lepszego korytarza, ale ze na końcu była krata to pomysłała że się przez nią przeciśnie. Na szczęście dziewczyna była drobna więc nie było z tym problemu. Przedostała się na drugą stronę, jednak wąż zranił ją lekko w noge. Pomimo bólu dziewczyna nie zatrzymała sie ani na chwilę, wiedziała że wąż w każdej chwili może rozwalić kraty. Nagle potknęła się, gdyż ciężko jej była z tą nogą i usłyszała trzask za sobą. Mogło to oznaczać tylko jedno. Szła przed siebie dalej w długim ciemnym korytarzu. Żałowała, że zgubiła różdżkę. Ten trzask ją przeraził, ale szła dalej, chociaż ból w nodze przeszkadzał. nie była szybka. W końcu natrafiła na ogromne masywne drzwi. Postanowiła wejść do środka. Przeszła przez drzwi i oparła się o zamknięte drzwi. Ciężko oddychała, a noga strasznie przeszkadzała. Rozejrzała się po pomieszczeniu, w rogu dostrzegła miotłe. Pomyślała że może na niej polecieć po różdzke. W drzwi coś potężnie łomotnęło. Przerażona nie czekała, podeszła do miotły i usiadła na nią, ta poderwała się ale nie chciała się jej słuchać. Zanim się ustabilizowała miotało ją we wszystkie strony. W końcu udało się i podleciała lekko do góry. Drzwi gwałtownie otworzyły się a dziewczyna ujrzała obłożoną kafelkami komnatę w której znajdowało się dwanaście par drzwi. Uczennica zaczęła się rozglądać, próbując dopatrzeć się osoby lub stworzenia, które otworzyło drzwi. Niepewna przeleciała przez drzwi. Przyjrzała się drzwiom, na których zauważyła dziwne rysunki. Podleciała bliżej by lepiej im się przyjrzeć, gdy nagle drzwi za nią zamkneły się z hukiem. Odwróciła się szybko w stronę tego huku aby zobaczyć kto tak zamknął drzwi hukiem,lecz niestety nie zobaczyła Obejrzała jeszcze raz drzwi naprzeciw niej, po czym przejechała opuszkami palców po znaku Insygniów Śmierci. Znak zabłyszczał pod jej dotykiem. Kolejny huk rozległa się od tamtych drzwi. Dziewczyna szybko się odwróciła, zamknięte do tąd drzwi uderzyły o ziemie, a do pomieszczenia weszła ponura postać. Sapała ciężko. Miała na sobie długą szatę z kapturem i nie można było określić kim była. Nieco przestraszona uczennica wyciągnęła różdżkę, kierując ją w postać. - Kim jesteś i czego chcesz?! Postać okazała się być śmiercią. Naruszono jej prywatność więc gniewała się na dziewczynę. Dziewczyna nie wiedziała co się dzieje. Zaczęła się cofać aż plecami dotknęła jednych z nich. -To ja powinnam spytać kim jesteś.- Tajemnicza postać podeszła bliżej dziewczyny. -Czego tu szukasz?- Spytała. Dziewczyna nie namyślała się długo. Dotknęła ręką klamki za sobą i szybko otworzyła drzwi. Wpadła do bardzo jasnej sali. Przez chwilę nic nie widziała, światło tak mocno zaczęło ją razić. Tym razem sala była wypełniona olbrzymimi posągami. Dziewczyna miotłą podparła drzwi, żeby nikt nie mógł ich otworzyć. Przyjrzała się posągom z zaciekawieniem. Podeszła do jednego z nich. Musiała porządnie zadrzeć głowę, aby mu się przyjrzeć. Wyglądał na starego czarodzieja. Miała wrażenie, jakby do niej... mrugnął. "Pewnie mi się przewidziało" - pomyślała. Dziewczyna ruszyła dalej oglądając kolejne posągi, które z niewiadomych przyczyn bardzo ją zainteresowały. Gdy tak się im przyglądała jeden z posongów nagle poruszył ręką. Aż podskoczyła zaskoczona. Podeszła do niego powoli. Był naprawdę wysoki. Nawet jakby chciała nie sięgnęłaby. nawet do jego kolana. Rozejrzała się uważnie wokół podstawy posągu. Nagle dostrzegał niewielki posążek kotka. Kucnęła koło niego. Był jak żywy, chodź z kamienia. Pogłaskała go, a ten się poruszył . Uwagę dziewczyny odwruciły głosy dobiegające zza ściany, ryszyła w ich kierunku, a kamienny kotek za nią. Dziewczyna zobaczyła dwa posągi, rozmawiały ze sobą do momentu gdy jeden z nich nie zauważył jej obecności. Zamilkł w pół słowa i popatrzył w szoku na dziewczynę. - Czy wy... wy jesteście żywymi posągami?! - Krzyknęła zdziwiona i lekko przestraszona uczennica. Ktoś nas wzywał? - odezwał je jeden z posągów. cóż to za bezczelne pytanie odpowiedział szybko drugi Uczennica nie wiedziała o co chodzi. Chciała zabytać rzeźby o co chodzi, jednak pytania zamarło jej w ustach. - Eee.... - dziewczyna aż się zapowietrzyła, bo poczuła się niezręcznie. - Czego tu szukasz, młoda damo? - odezwał się w końcu posąg jakiejś starej wiedźmy. Dziewczyna uśmiechnęła się niewinnie. Zaschło jej w gardle z nerwów i nie potrafiła wydobyć z siebie głosu. - To... długo historia... ale chyba... szukam nieodkrytej komnaty... - wydusiła z siebie. co zaśmiały się posągi tu szukasz ukrytej komnaty ha i myślisz że my Ci w tym pomożemy nie tak łatwo... wiec jak tu dotarłaś to dopiero zaczyna się zabawa - posągi zatarły ręce aby odzyskać od nas informacje musisz rozszyfrować zagadkę. - posąg kobiety uśmiechnął się złowieszczo. Dziewczyna zadrżała. Żałowała, że nie miała przy sobie kogoś kto mógłby jej pomóc. -W takim razie proszę o zagadkę- Powiedziała po chwili dziewczyna. Oto Twoja pierwsza zagadka: Rybak złowił leszcza o dł. 50 cm, głowa jego była dł. 10 cm, ogon 112 grzbietu. Ile ważył kilogramowy leszcz? - proszę zastanów się dobrze zanim nam odpowiedz bo jak podasz błędną odpowiedz nie dostaniesz drugiej szansy. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko, słysząc pytanie. -Proste, kilogram. Marmurowa kobieta zrobiła kwaśną minę, a reszta posągów się roześmiała. Po chwili odezwał się drugi posąg. - To może czas na kolejną zagadkę? - pochylił się, by dziewczyna mogła lepiej zobaczyć jego twarz i groźną minę. Aż zadrżała znów. - S..słucham - szepnęła. -Moja droga, co było pierwsze - feniks czy płomień? - Zadowolony ze swojej zagadki posąg uśmiechnął się lekko. pomyślała dziewczyna zagadka typu co było pierwsze kura czy jajko, tam było odp że to kogut wiec idąc tym tropem rozwiązaniem byłby feniks. -To jaka jest twoja odpowiedz?- Zapytał niecierpliwie posąg.



May McLevis: tym tropem rozwiązaniem byłby feniks. -To jaka jest twoja odpowiedz?- Zapytał niecierpliwie posąg.

Madlen Asters Spoon: pomyślała dziewczyna zagadka typu co było pierwsze kura czy jajko, tam było odp że to kogut wiec idąc

Doris Shey: -Moja droga, co było pierwsze - feniks czy płomień? - Zadowolony ze swojej zagadki posąg uśmiechnął się lekko.

W celu dopisania kolejnej części historii musisz się zalogować na swoje konto na głównej stronie szkoły.

ˆ 2011 - 2015 Uniwersytet Magii i Czarodziejstwa . Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szkolne skrzaty uwielbiają ciasteczka (cookies). Poczęstujesz je?

powered by jPORTAL 2 & UserPatch